Sawanna

Granica między Lwią Ziemią, Pustkowiami a Dżunglą, miejsce walk.
Humphrey

Re: Sawanna

Postautor: Humphrey » 25 sty 2011, 17:35

*usiadł i zaczął nasłuchiwać*

Awatar użytkownika
Hale
Posty: 2342
Rejestracja: 29 gru 2010, 19:09
Lokalizacja: Psychiatryk.

Re: Sawanna

Postautor: Hale » 25 sty 2011, 17:56

*Również zamknęła jadaczke i słuchała*
Chaos w czystej postaci.



Hale.


Av by Madame Carotte.

Awatar użytkownika
Shavire
Posty: 2099
Rejestracja: 01 sty 2011, 21:21
Lokalizacja: Przycmentarna Paryja xD

Re: Sawanna

Postautor: Shavire » 25 sty 2011, 19:22

- Wydarzyło się to kilka tygodni po moim, a właściwie naszym dołączeniu do wygnańców * zaczęła opowieść * - Znalazłam nam dogodną jaskinię, położoną nieco dalej od innych. Wybrałam ją specjalnie i to nie tylko ze względu na niezamykającą się paszczę Hale, acz na ciszę i spokój, które panowały wokół. Rzadko kiedy przechodziły tamtędy lwy, co z resztą niespecjalnie mnie martwiło * zrobiła krótką pauzę i ciągnęła dalej * - Co drugi dzień chodziłam na polowanie, a w tym czasie dziećmi opiekowała się Auriviale, tak było i w dniu, w którym poznałam Actę... * spojrzała nieobecnym wzrokiem gdzieś w dal * - Wyruszyłam na polowanie o świcie w kierunku Lwiej Ziemi, bo nie oszukujmy się, tam zawsze są najdorodniejsze okazy. W dość krótkim odstępie czasowym udało mi się wytropić liczne stado gazeli Thomsona, jednak mojej uwagi nie przykuły gazele, acz dorosły, choć dotkliwie ranny bawół, bez dwóch zdań samiec. Taki posiłek starczyłby nam co najmniej na tydzień, pomijając fakt, że takie okazje niezbyt często się zdarzają. Mój młody umysł dyktował mi, że to niezbyt mądry pomysł atakować dorosłego byka w pojedynkę, nawet rannego, ale brawura i chęć porządnego posiłku zwyciężyła nad nim, tak więc zakradłam się do niego niezauważona od tyłu, a kiedy uznałam, że jestem wystarczająco blisko - zaatakowałam. Jakoż, iż byłam niezbyt wyspecjalizowana w polowaniach na bawoły, to wybrałam trudniejszą i pełną ryzyka taktykę upolowania zwierza. Wskoczyłam na jego grzbiet i wgryzłam się w jego pokryty grubą skórą kark. Na niewiele się to zdało. Moje kły ledwie przebiły skórę. Na reakcję zwierzęcia nie musiałam długo czekać. Zaczął wierzgać i próbował strącić mnie z grzbietu za wszelką cenę, co zaowocowało tym, że jego wysiłki nie poszły na marne i w końcu mu się to udało. Leżałam nieruchomo na ziemi, bawół był coraz bliżej, a ja nie mogłam nawet podnieść głowy. Zwiesił łeb, chcąc nadziać mnie na swoje potężne rogi, gdy wtem zaatakował go lew, mniej więcej w moim wieku, choć może nieco starszy. Miał czarną, choć dopiero co rozwijającą się grzywę, piękne, niemal złote futro i jadowicie zielone oczy.
Wbił swoje kły w kark zwierzęcia, z dużo większym powodzeniem ode mnie. Ja w tym czasie odzyskałam kontrolę nad swoim ciałem i podbiegając do byka, odruchowo zagryzłam szczęki na jego chrapach, chcąc go udusić. I tak w końcu wspólnymi siłami zdołaliśmy zakończyć żywot mojej ofiary * spojrzała na Hale i Humpa * - Jeśli myślicie, że grzecznie podziękowałam mu za pomoc, a przy tym uśmiechałam się jak głupi do sera, to jesteście w błędzie. Było wprost przeciwnie. Naskoczyłam na niego, choć wiedziałam, że moje zarzuty były bezpodstawne i nieuzasadnione, ale cóż... Taka już byłam w młodzieńczym wieku. On na moje oskarżenia odpowiedział jedynie osobliwym uśmiechem, po czym... Zaproponował pomoc w dostarczeniu rogacza do mej jaskini. Oczywiście nie wiedział kim jestem, ja zaczęłam się pomału domyślać jego pochodzenia, choć nie byłam w pełni pewna, kim jest, bo w końcu mógł prowadzić samotniczy tryb życia, tak jak kiedyś my. Początkowo odmówiłam, ale kiedy próbowałam zabrać się za transport zwierzęcia, co tu dużo mówić? Dość niechętnie przyjęłam propozycję. Złocisty przedstawił się, jak przystało na dżentelmena, więc i ja, nie chcąc wychodzić na niewychowaną, wyjawiłam mu swoje imię. Po drodze nie rozmawialiśmy, gdyż byliśmy zbyt zajęci ciągnięciem tej góry mięsa, ale widziałam, że raz po raz, rzucał mi ukradkowe spojrzenia. Kiedy minęliśmy granicę, domyślił się, kim jestem, mimo to nie przeląkł się, tak jak początkowo myślałam. Pomógł mi dostarczyć zwierzę praktycznie pod samą grotę, a na odchodnym zaproponował mi spotkanie nocną porą przy granicy, spojrzał przy tym na mnie z lekkim smutkiem. Po zastanowieniu się - zgodziłam się. Byłam ciekawa, co ma mi do powiedzenia. Na koniec uśmiechnął się do mnie i poszedł w znanym mi i jemu kierunku. Patrzyłam chwilę za nim, a potem zabrałam się za usuwanie jego zapachu z ciała zwierzyny. Tak, zdążyłam zorientować się kim jest, po jego smutnym spojrzeniu. Następnie poszłam do groty i zaproponowałam Auriviale wspólny posiłek. Była zdumiona tym, że udało mi się samej upolować tak dużego osobnika i na dodatek przytransportować go tu samodzielnie. Praktycznie co chwilę dostrzegałam jej podejrzliwy wzrok, ale nie przejmowałam się nim zbytnio. Kiedy skończyliśmy jeść, schowałyśmy resztki bawoła do ' spiżarni '. Na pożegnanie zapytałam, czy mogłaby posiedzieć wieczorem nieco dłużej i zająć się dziećmi. Nie wyglądała na zachwyconą, ale zgodziła się. Przez resztę dnia byłam pochłonięta wami, acz myślami wędrowałam do Acty i powodu, dla którego chciał się ze mną spotkać... * spojrzała na Humphreya. Chciała sprawdzić, jaką w tej chwili jej brat ma minę *
Ciemna strona mocy jest potężna!

Obrazek

Av:
lineart: by Savu0211 and whitetigerdelight
coloring: własny
sygnatura: By me
Multi: Hassira & Ombre

Humphrey

Re: Sawanna

Postautor: Humphrey » 25 sty 2011, 19:32

*słuchał opowieści siostry z otwartym pyskiem* Co było dalej?

Awatar użytkownika
Hale
Posty: 2342
Rejestracja: 29 gru 2010, 19:09
Lokalizacja: Psychiatryk.

Re: Sawanna

Postautor: Hale » 25 sty 2011, 19:35

*Nie odezwała się ani razu, pazernym wzrokiem domagając się dalszej części opowiadania ciotki*
Chaos w czystej postaci.



Hale.


Av by Madame Carotte.

Awatar użytkownika
Kora
Były członek forum
Posty: 1832
Rejestracja: 29 gru 2010, 21:24
Lokalizacja: Kisiel-land

Re: Sawanna

Postautor: Kora » 25 sty 2011, 20:54

*Wyszła z krzaków*
Kontynuuj Shav. *siada obok.*
http://i55.tinypic.com/aorxgz.jpg Kora's rules! Again.... ;3
Avatar by Laura-comics ;3

Awatar użytkownika
Shavire
Posty: 2099
Rejestracja: 01 sty 2011, 21:21
Lokalizacja: Przycmentarna Paryja xD

Re: Sawanna

Postautor: Shavire » 25 sty 2011, 21:31

* Uśmiechnęła się chytrze, widząc emocje malujące się na pyskach całej trójki lwów *
- Słońce chyliło się ku zachodowi, oblewając swymi krwistymi promieniami niedalekie tereny. Za chwilę miał zapaść zmrok. Zapytana przez Aurivale dokąd się wybieram, odburknęłam tylko, że jest to moja osobista sprawa i nie chcąc wdawać się w dalszą, zgoła niepotrzebną konwersacje, wyszłam. Przez całą drogę miałam szczerą nadzieję, że lwica nie poczuła się urażona moją nieuprzejmą odpowiedzią i nie zostawi Ciebie oraz Kory bez opieki, samym sobie, jeszcze na dodatek w nocy. Dręczona przez te myśli, dotarłam w końcu do granicy. Acta czekał już tam na mnie. Spokojny i poważny siedział, zaszyty w cieniu jakiegoś drzewa. Dostrzegłszy mnie, przywitał moją osobę promiennym i ciepłym uśmiechem. W odpowiedzi ujrzał mój z leksza wymuszony i nieco zakłopotany uśmiech. Zachęcony ciszą, niespodziewanie zaproponował mi spacer. Cóż, szczerze wolałam, żeby przeszedł od razu do rzeczy i powiedział mi o konkretnym celu tego spotkania, a nie poddawał pomysł bezsensownego wałęsania się po okolicy, ale przystałam na jego propozycję. Podczas tej przechadzki dużo się o nim dowiedziałam. Był lwioziemcem, tak jak z resztą przypuszczałam, ale jakby tego było mało, okazał się być synem jednego z najbardziej zaufanych i lojalnych doradców, a zarazem przyjaciół panującego w tym czasie króla. Oczami wyobraźni widziałam minę jego ojca, gdyby się dowiedział, z kim zadaje się jego syn. Groziłoby mu natychmiastowe wygnanie, on najpewniej o tym wiedział, a mimo to, chciał się dalej spotykać. Którejś nocy zapytałam się go o wyraźny powód tych nocnych spotkań. Nic nie odpowiedział, tylko uśmiechnął się tajemniczo. Jego oczy zdawały się wtedy mówić : ,, za niedługo sama zobaczysz ". Wkrótce nasze nocne wypady na granice stały się niemożliwe. Aurivale któregoś dnia wyraźnie zirytowana, oznajmiła mi, że ,, nie zamierza w kółko pilnować moich bękartów, tylko dlatego, że nie mam nic innego do roboty i urządzam sobie po nocach wycieczki ", to przynajmniej zrozumiałam z jej paplaniny. Oczywiście, przychodziła nadal karmić Hale i popilnować ją w czasie moich polowań, ale nic poza tym. Nie zwróciłam uwagi na to, jak szybko zaczęłam tęsknić za tymi wspólnymi spacerami i jego obecnością. Zdążyłam go już nawet polubić, co zapewne zabrzmiało durnie, ale pal licho z tym. W niedługim czasie znaleźliśmy jednak inny sposób, choć nieco ryzykowny, by się spotykać. Z racji tego, iż moja jaskinia była omijana szerokim łukiem, postanowiliśmy spotykać się koło lub wewnątrz niej, kiedy dzieci już dawno będą spać. Jak zaplanowaliśmy, tak się stało. Oczywiście nie robiliśmy nic głupiego, brakowałoby mi jeszcze gromadki własnych, wrzeszczących, jak zmutowane bawoły, które ktoś obdziera ze skóry, dzieci i zapierduchy od rana do wieczora. Co to, to nie. Nie ma głupich * skwitowała, widząc przerażoną minę Humpa * - Tak więc, z każdym kolejnym spotkaniem z nim odczuwałam coraz większą radość, a z każdym kolejnym pożegnaniem coraz większy smutek. Koleżeństwo przerodziło się w przyjaźń, a przyjaźń z kolei wyewoluowała w wielką, niezapomnianą miłość. Nikt dotąd nie dowiedział się o naszych potajemnych spotkaniach, więc żyliśmy spokojnie, do czasu... * zrobiła krótką pauzę * - W czasie jednego z moich polowań, spotkaliśmy się. Jak zawsze przywitał mnie promiennym uśmiechem, a ja odpowiedziałam mu tym samym. Musicie wierzyć, że jego osoba wywarła na mnie ogromny wpływ. Stałam się mniej cyniczna, częściej się uśmiechałam. Oczywiście u wygnańców z powodzeniem to ukrywałam, ale wróćmy teraz do rzeczy. Przytuliliśmy się czule i usiedliśmy pod pobliskim drzewem. Żadne z nas nie miało pojęcia, że ktoś nas obserwuje i jakie będą tego późniejsze konsekwencje... * zawiesiła głos * - Nazajutrz pojawił się wczesnym rankiem w mojej jaskini. Aurivale mogła lada chwila do mnie zawitać, więc poprosiłam go, żeby od razu przeszedł do konkretów. Moja prośba została przez niego wysłuchana. Powiedział, że wczorajszego dnia widziała nas jedna z lwic z jego stada i doniosła o wszystkim jego ojcu oraz królowi. Na nic zdały się tłumaczenia, że mnie kocha, że nie jestem taka jak inni... Został wygnany pod zarzutem zdrady, a jeśli jego łapa przekroczyłaby powtórnie próg Lwiej Ziemi, zostałby skazany na śmierć. Zdradzony przez własną rodzinę, udał się na Pustkowie, by poinformować mnie o tym fakcie. Nie mogłam uwierzyć własnym uszom. Wiedziałam, że to nie wszystko, co ma mi do powiedzenia i nie myliłam się. Wyznał, że musi udać się na dalsze tereny... W głębi duszy wiedziałam, że ma rację. Tu, na ziemiach wygnańców groziło mu niebezpieczeństwo, mimo iż nie należał już formalnie do lwioziemców. Początkowo chciałam iść razem z nim, ale on tylko pokiwał przecząco łbem, mówiąc, że to może być zbyt niebezpieczne, zarówno dla mnie, jak i dla dzieci. Oboje tłumiąc z trudem łzy, pożegnaliśmy się czule. Obiecał, że jeśli znajdzie odpowiednie tereny do zamieszkania, wróci po mnie, ale jeśliby ich nie znalazł, to i tak przybędzie w niedługim czasie i wtedy oficjalnie staniemy się parą, z widocznym ' kocham Cię ' na pysku, uściskał mnie po raz ostatni i odszedł w tylko jemu znaną stronę... * patrzyła pustym, wypranym z wszelkich emocji wzrokiem przed siebie * - Minął już ponad rok, odkąd się rozstaliśmy, do tej pory nie wrócił. Moje uczucia do niego zbladły, straciły intensywność, tak, że stały się teraz niemal szarym wspomnieniem * powiedziała ponuro * - Wiem, że w głębi duszy nadal go... Kocham, ale dziś musi się żyć teraźniejszością, a nie odległymi wspomnieniami i kaprysami serca... * wstała i ruszyła przed siebie. Czy aby nie za dużo im powiedziała? Starała się skrócić ową historię do minimum, tak żeby nie zanudzić ich na śmierć. Usiadła na pagórku i ponurym wzrokiem wpatrywała się w dal *.
Ciemna strona mocy jest potężna!

Obrazek

Av:
lineart: by Savu0211 and whitetigerdelight
coloring: własny
sygnatura: By me
Multi: Hassira & Ombre

Humphrey

Re: Sawanna

Postautor: Humphrey » 25 sty 2011, 21:37

*podszedł do siostry i w milczeniu ją przytulił*

Awatar użytkownika
Shavire
Posty: 2099
Rejestracja: 01 sty 2011, 21:21
Lokalizacja: Przycmentarna Paryja xD

Re: Sawanna

Postautor: Shavire » 25 sty 2011, 21:42

* Siedziała nieruchomo z wzrokiem wbitym w dal. Normalnie odepchnęłaby brata i burknęłaby coś złośliwego, ale teraz nic jej nie ruszało. W głębi duszy cieszyła się z obecności Humpa *
Ciemna strona mocy jest potężna!

Obrazek

Av:
lineart: by Savu0211 and whitetigerdelight
coloring: własny
sygnatura: By me
Multi: Hassira & Ombre

Humphrey

Re: Sawanna

Postautor: Humphrey » 25 sty 2011, 21:44

*po jej futrze zaczęły spływać jego łzy chciał jakoś pocieszyć siostrze ale nie wiedział zbytnio jak, milczał*

Awatar użytkownika
Hale
Posty: 2342
Rejestracja: 29 gru 2010, 19:09
Lokalizacja: Psychiatryk.

Re: Sawanna

Postautor: Hale » 25 sty 2011, 21:46

*w dalszym ciągu się nie odezwała ani razu i chyba nie miała zamiaru*
Chaos w czystej postaci.



Hale.


Av by Madame Carotte.

Awatar użytkownika
Shavire
Posty: 2099
Rejestracja: 01 sty 2011, 21:21
Lokalizacja: Przycmentarna Paryja xD

Re: Sawanna

Postautor: Shavire » 25 sty 2011, 21:59

- Daj spokój * mruknęła cicho do Humpa, przeczuwając, jakie emocje nim targają * - Acta jest dla mnie na chwilę obecną przeszłością * powiedziała chłodno * - Co ma żyć, nie umrze * w głębi duszy zaczęła żałować, że im cokolwiek powiedziała. Przez tyle miesięcy udawało jej się to utrzymać w tajemnicy, sama prawie zapomniała o lwie, którego kiedyś darzyła wyjątkowym uczuciem, które w chwili obecnej było jej kompletnie obce, a teraz... Nie dość, że miała na głowie tą dwójkę, a w zasadzie trójkę, to jeszcze... Szkoda gadać. Przeklęty jęzor... Ech, życie bywa doprawdy brutalne *.
Ciemna strona mocy jest potężna!

Obrazek

Av:
lineart: by Savu0211 and whitetigerdelight
coloring: własny
sygnatura: By me
Multi: Hassira & Ombre

Awatar użytkownika
Kora
Były członek forum
Posty: 1832
Rejestracja: 29 gru 2010, 21:24
Lokalizacja: Kisiel-land

Re: Sawanna

Postautor: Kora » 26 sty 2011, 11:21

*Siedziała urzeczona opowieścią siostry. Wydawało jej się wszystko takie nie realne...*
http://i55.tinypic.com/aorxgz.jpg Kora's rules! Again.... ;3
Avatar by Laura-comics ;3

Humphrey

Re: Sawanna

Postautor: Humphrey » 26 sty 2011, 11:24

*otarł swoje łzy* Opowiem wam co się ze mną przez ten czas wydarzyło *powiedział smutno*

Awatar użytkownika
Kora
Były członek forum
Posty: 1832
Rejestracja: 29 gru 2010, 21:24
Lokalizacja: Kisiel-land

Re: Sawanna

Postautor: Kora » 26 sty 2011, 11:28

*Przeniosła wzrok na brata. Czuła pustkę za którą chował się żal spowodowany taką nie wiedzą o rodzeństwie.*
http://i55.tinypic.com/aorxgz.jpg Kora's rules! Again.... ;3
Avatar by Laura-comics ;3

Awatar użytkownika
Shavire
Posty: 2099
Rejestracja: 01 sty 2011, 21:21
Lokalizacja: Przycmentarna Paryja xD

Re: Sawanna

Postautor: Shavire » 26 sty 2011, 11:41

* W dalszym ciągu siedziała wpatrzona w dal, mimo iż jej oczy były nieobecne, uszy pozostawały nadal czujne *
Ciemna strona mocy jest potężna!

Obrazek

Av:
lineart: by Savu0211 and whitetigerdelight
coloring: własny
sygnatura: By me
Multi: Hassira & Ombre

Humphrey

Re: Sawanna

Postautor: Humphrey » 26 sty 2011, 11:47

*usiadł i popatrzył wpierw w niebo po czym na zgromadzonych. Wydarzyło to się bardzo dawno temu. Byłem pierwszym z rodzeństwa, potem była Mika, Shav i Kora. Rodzice zawsze uczyli mnie bym chronił swe siostry, nawet za cenę swego życia. Ojciec był dla mnie bardzo surowy. Chciał bym był silny i odważny oraz nie bał się nikogo ani niczego. Często mówił coś o jakimś lwie. Nie pamiętam dokładnie co ale mówił że niebawem on przybędzie *głos mu się załamał*. Dbałem o was, starałem się dla was zrobić wszystko, chodź byłyście bardzo żywiołowe. Szczególnie Mika. Ona lubiła wpakowywać się w kłopoty. Pamiętam jak kiedyś ojciec mnie skrzyczał bo nie upilnowałem jej w jeziorze i prawie utonęła. Matka dbała o naszą czwórkę i nikogo nie faworyzowała za to ojciec wydawało mi się że jestem dla niego tylko ciężarem. Było to dla mnie trudne. Matka często mnie broniła przed nim. Czy go nie nawiedziłem? Nie, raczej nie. Chciałem jedynie by mnie zaakceptował. Starałem się robić wszystko to co on kazał. Pamiętam gdy przychodził czas karmienia, często nie jadłem nic byście miały co jeść. Często byłem wygłodniały. *zawiesił mu się głos*

Awatar użytkownika
Shavire
Posty: 2099
Rejestracja: 01 sty 2011, 21:21
Lokalizacja: Przycmentarna Paryja xD

Re: Sawanna

Postautor: Shavire » 26 sty 2011, 11:51

- Ojciec Cię kochał... Może nie okazywał tego wprost, ale tak było, zaufaj mi... * wymamrotała pod nosem i zamilkła, czekając na dalszy ciąg opowieści *
Ciemna strona mocy jest potężna!

Obrazek

Av:
lineart: by Savu0211 and whitetigerdelight
coloring: własny
sygnatura: By me
Multi: Hassira & Ombre

Awatar użytkownika
Kora
Były członek forum
Posty: 1832
Rejestracja: 29 gru 2010, 21:24
Lokalizacja: Kisiel-land

Re: Sawanna

Postautor: Kora » 26 sty 2011, 11:51

*siedziała bardzo cicho słysząc wyznanie brata.*
http://i55.tinypic.com/aorxgz.jpg Kora's rules! Again.... ;3
Avatar by Laura-comics ;3

Humphrey

Re: Sawanna

Postautor: Humphrey » 26 sty 2011, 12:18

*kontynuował* I tak nasze życie się toczyło, pewnego dnia poszedłem na spacer i zobaczyłem stado innych lwów. Matka często ostrzegała mnie bym nie wchodził na ich tereny. Lecz wszedłem. Coś mnie inspirowało w nich a szczególności w pewnej lwiczce *lekko poczerwieniał* . Często tam zaglądałem. Rodzice myli mi często głowę, gdzie znikam i zamiast zajmować się wami to gdzieś łaże i się bawię, zamiast zajmować się rodziną. Pewnego poranka jednak tej lwilczki nie było. Szukałem jej lecz nie mogłem jej nigdzie znaleźć, za to spotkałem tam starca. Mówił bym tu już nigdy nie przychodził. Całą tę scenerię obserwował mój tata który na mnie nawrzeszczał. Z kim Ty się zadajesz? Z Wygnańcami!!! Chcesz być taki jak oni? – Tak chcę i mam was dosyć, nie nawidzę Cię!. Krzyknąłem wtedy i uciekłem z domu. *popatrzył na siostrę* Tak kochał mnie….

Awatar użytkownika
Kora
Były członek forum
Posty: 1832
Rejestracja: 29 gru 2010, 21:24
Lokalizacja: Kisiel-land

Re: Sawanna

Postautor: Kora » 26 sty 2011, 12:23

*skuliła się i spojrzała szklistymi oczami na brata.*
http://i55.tinypic.com/aorxgz.jpg Kora's rules! Again.... ;3
Avatar by Laura-comics ;3

Awatar użytkownika
Shavire
Posty: 2099
Rejestracja: 01 sty 2011, 21:21
Lokalizacja: Przycmentarna Paryja xD

Re: Sawanna

Postautor: Shavire » 26 sty 2011, 12:29

- Rodzice wszędzie Cię szukali... Ojciec nie mógł sobie tego wybaczyć, to wydarzenie tkwiło w nim do ostatniej sekundy jego żywota * powiedziała niemrawo * - Nie mówiąc o matce, której niemal pękło serce * skwitowała i kiwnęła zachęcająco łbem, by brat kontynuował *
Ciemna strona mocy jest potężna!

Obrazek

Av:
lineart: by Savu0211 and whitetigerdelight
coloring: własny
sygnatura: By me
Multi: Hassira & Ombre

Humphrey

Re: Sawanna

Postautor: Humphrey » 26 sty 2011, 12:38

*mówił dalej wpatrzony we wszystko nieobecnym wzrokiem* Biegłem daleko przed siebie, chciałem dołączyć wtedy do Wygnańców. Lecz gdy się zbliżałem do ich legowiska poczułem dziwny niepokój i strach. To co zobaczyłem przeraziło mnie. Białe lwy zabijały mieszkańców. Zabijały lwice i małe lwiątka. Chciałem jakoś im pomóc więc pobiegłem w stronę pierwszego lepszego domostwa, zauważyłem tego starca co wcześniej spotkałem. Mówił bym uciekał. Powiedziałem że nie zamierzam tego uczynić i będę walczył. Lecz wtedy wpadł biały lew, starzec mówił tylko bym jak najszybciej odnalazł rodzinę i pewną lwicę to było ostatnie co pamiętałem, ponieważ wtedy straciłem przytomność.

Awatar użytkownika
Hale
Posty: 2342
Rejestracja: 29 gru 2010, 19:09
Lokalizacja: Psychiatryk.

Re: Sawanna

Postautor: Hale » 26 sty 2011, 12:42

*jęknęła. Tępo wpatrywała się w wuja, który dopiero co zakończył //lub nie? xD// swoją opowieść.*
Chaos w czystej postaci.



Hale.


Av by Madame Carotte.

Awatar użytkownika
Shavire
Posty: 2099
Rejestracja: 01 sty 2011, 21:21
Lokalizacja: Przycmentarna Paryja xD

Re: Sawanna

Postautor: Shavire » 26 sty 2011, 12:44

* Nie odzywała się, pustym wzrokiem wpatrywała się w krajobraz roztaczający się przed nią *
Ciemna strona mocy jest potężna!

Obrazek

Av:
lineart: by Savu0211 and whitetigerdelight
coloring: własny
sygnatura: By me
Multi: Hassira & Ombre

Humphrey

Re: Sawanna

Postautor: Humphrey » 26 sty 2011, 12:52

Po paru godzinach ocknąłem, się. Widok zmasakrowanych ciał mnie przeraził. Były wyprute wnętrzności wielu lwów. Na ich martwych twarzach było widać przerażenie i krzyk. Ich oczy były otwarte a oczy byłt wielkości piłeczek. Czuć było zapach śmierci i strachu. Cala ich wioska była wybita co do jednego lwa i lwicy. Pobiegłem szybko w stronę swego rodzinnego domu by uratować swe rodzeństwo oraz rodziców. Byłem przerażony, chciałem przeprosić rodziców za ucieczkę. Przybyłem do swego domu lecz nikogo już nie było. Jedynie co zauważyłem to dwa leżace lwy. Tknięty złymi przeczuciami pobiegłem w ich stronę. Byli to moi rodzice. *łzy mu spłynęły po polikach* Nie mogłem w to uwierzyć byłem zły na siebie. Czułem że to moja wina. Płakałem nad ich martwymi ciałami. Nienawidziłem się w tym czasie. Przeszukałem całą jaskinię, odnalazłem Mikę, była ranna. Uciekłem z tego przeklętego miejsca na inne tereny.

Awatar użytkownika
Shavire
Posty: 2099
Rejestracja: 01 sty 2011, 21:21
Lokalizacja: Przycmentarna Paryja xD

Re: Sawanna

Postautor: Shavire » 26 sty 2011, 12:55

- Ach, te młode umysły... Za wszystko siebie obwiniają * rzekła niedbale * - Tak czy owak, po latach znowu się spotkaliśmy, niestety w niepełnym składzie.
Ciemna strona mocy jest potężna!

Obrazek

Av:
lineart: by Savu0211 and whitetigerdelight
coloring: własny
sygnatura: By me
Multi: Hassira & Ombre

Humphrey

Re: Sawanna

Postautor: Humphrey » 26 sty 2011, 13:16

Mika nie pamiętała nic z tamtej nocy. Musiała przeżyć ogromny szok bo milczała wiele tygodni. Mało jadła i piła. Była wystraszona. Martwiłem się ze Shav i Kora nie żyją. Znalazłem w jakimś zakątku, ciche spokojne miejsce do którego nikt nie przybywał i które było głęboko pod ziemią. Mika żyła przez ten czas jak roślina. Tylko jadła i piła. Jej oczy były jakby nie obecne, wyczytałem z nich strach. Jej futro było jakieś inne wyblakłe. A ciało zastygłe w ruchu. Karmiłem ją to co upolowałem a raczej to co starałem się upolować. Było mi bardzo ciężko. Obwiniałem się o śmierć rodziców oraz o śmierć dwóch sióstr, tak wtedy sądziłem. Pewnego dnia usłyszałem coś o koronacji, jakiejś lwicy. Nie chciałem popełnić drugi raz tego samego błędu. Dlatego nie poszedłem na koronacje. Strzępki informacji mówiły mi że jej imię to Swala i miała brata Ibilisa. Mówili że Iblis jest bardzo zadufany w sobie i lubi dużo gadać za to Swala tylko udawała taką ostrą a wcale taka nie była. Wtedy nie interesowało mnie to. Nigdy nie chciałem być Lwio Ziemcem. Po paru miesiącach Mika wreszcie się odezwała. Byłem szczesliwy i to bardzo. Jej pierwszymi słowami było. Czemu odszedłeś. Tłumaczyłem jej co się stało. Mika nic nie pamiętała. Zaczynaliśmy razem polować. Ona dojrzewała i wtedy….

Awatar użytkownika
Shavire
Posty: 2099
Rejestracja: 01 sty 2011, 21:21
Lokalizacja: Przycmentarna Paryja xD

Re: Sawanna

Postautor: Shavire » 26 sty 2011, 13:21

- I wtedy? * uniosła jedną brew w geście zapytania *
Ciemna strona mocy jest potężna!

Obrazek

Av:
lineart: by Savu0211 and whitetigerdelight
coloring: własny
sygnatura: By me
Multi: Hassira & Ombre

Humphrey

Re: Sawanna

Postautor: Humphrey » 26 sty 2011, 13:35

Na jednym z polowań poznała Iblilisa. Polowała wtedy na granicy Lwiej Ziemi. Wpierw byłem przeciwny temu żeby byli razem. Martwiłem się o nią. Ona była oczarowana nim i zaczeła znikać. Nie mówiła mu o mnie ani o swym pochodzeniu. Coraz rzadziej się widywaliśmy. Martwiłem się o nią, byłem przeciwny by ona się z nim spotykała. Pewnej nocy ona powiedziała że Ib zaproponował jej dołączenie do Lwio Ziemców, wtedy też mówiła ze znalazł lukę w regulaminie i chce do nich dołączyć a nie żyć tak jak my. Byłem zły na nią, prosiłem by została lecz to nie skutkowała. Mówiła że jeśli przyłączę się do Lwio Ziemców będę szczęsliwy. Mówiłem jej że nie chcę i ze będę ją obserwował. Zgodziła się chodź widać ze była smutna. Powiedziałem jej wtedy że nigdy o niej nie zapomę i dałem jej medalion który miał ją chronić. Ten medalion wręczył mi starzec z wioski Wygnańców. Mówił bym go założył i nigdy nie zdejmował. Pożegnaliśmy się. Ibilis i Mika mieli uroczysty ślub ja byłem na ich slubie w ukryciu. I wtedy poczułem się szczęśliwy że ona z nim jest szczęsliwa. Sielanka trwała jednak krótko. Doszły mnie słuchy że jakieś lwy chcą dołączyć do Lwio Ziemców, nie podobały mi się. Było w nich coś niepokojącego. Próbowałem ostrzec Mikę jednak ta mówiła że są niegroźni. Wcześniej często w jaskini w ukryciu przed resztą stada rozmawiałem z Miką. Dostarczałem jej informacje a ona mi co się dzieje. W tajnym przejściu nikt nie mógł nas zauważyć. Zabroniłem jej przychodzić do mnie. Sądziłem że to jest zbyt niebezpieczne dla niej. Tamtej nocy. *glos mu się załamał*


Wróć do „Granica”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 5 gości