Saga - o epickiej podróży do Krainyzktórejsięniewracalandii.

Może ktoś rozwija się literacko? Pochwalcie się tu swoimi opowiadaniami! :D
Awatar użytkownika
Sirius
Posty: 738
Rejestracja: 15 paź 2011, 17:08

Saga - o epickiej podróży do Krainyzktórejsięniewracalandii.

Postautor: Sirius » 30 cze 2012, 18:50

Saga - opowieść o podróży do Krainyzktórejsięniewracalandii.

część pierwsza

"Wrota Zdzisława"





W odległej galaktyce
istnieje tajemnicze miejsce
do którego dąży wiele istot
lecz jedynie nielicznym dane
jest wrócić z tej pełnej
niebezpieczeństw wyprawie.
Dla śmiałków przygotowano wiele pułapek,
strażników, przeszkód, ale i wiele nagród.


Przyjdzie im jednak zapłacić...wielką cenę...


Miejsce to zwie się...


HIPERMARKETEM ! *grzmot pioruna i błysk błyskawicy*



- Syyyynu ! Rusz się, masz tu 30 złoty i idź do sklepu, na lodówce wisi lista zakupów.
- Tak mamo...- Powiedział nasz bochater powolnym krokiem krocząc w kierunku lodówki na której wisiał tajemniczy, mistyczny, starożytny zwój którego treść przeznaczona była jedynie dla wybrańców.

- HERBATA SAGA
- MLEKO
- CHLEB
- SŁOIK DŻEMU
- BANANY "PRUTAS"
- MASŁO
- JAJKO
- MONKA
- KARMA DLA PSA
- NALEŚNIKI
- BROWAR FULL MOCNY - OJCIEC
- KARABIN NA NIEMCÓW - DZIADEK
- MODLITEWNIK - BABCIA
- PODRĘCZNIK "ZRÓB TO SAM" -BRAT


p.s. - nie kupuj nic co dopiszą babcia, dziadek, ojciec i twój brat - mama


Zaledwie młodzieniec został wysłany na tą pełną niebiezpieczeństw podróż. Uzbrojony był zaledwie w długopis i ów starożytny zwój. Skóżany pancerz z kapturem i dżin-sy dawały mu jako-taką osłonę. Chłopak wszedł do stajni i wyprowadził z niej swego rumaka, dwukołowy rower marki hjundaj. Deszcz siekł niemiłosiernie ale nasz bochater niepowstrzymanie brnął przed siebie. Minął autokar niemieckich turystów o mało nie zaczepiając głową o wystającą z tylnego bagażnika lufę kaliber 88 mm . Wreszcie po długiej, męczącej podróży dotarł do świetlistego budynku. A dotarł w ostatnim momencie - kiedy spojrzał w niebo spostrzegł, że nastała już chłodna, ciemna, słoneczna noc. Frontowa ściana zbudowana była ze szkła oświetlonego żółtymi halogenami. Na wielkiej jałowej równinie stały rzędy stalowych rumaków z okrągłymi nogami. Najwyraźniej spały, łącznie z tym z którego wnętrza dobiegały mrożące krew w żyłach krzyki, zapewne pożartej ofiary - " k**** zapal wreszcie !!! ". Nieustraszony heros zbliżył się do wrót budynku, który według legendy był świątynią boga handlu - Marsa, a jeszcze wcześniej świątynią boga złodziei - Tuscusa. Już miał zbliżyć się do nich gdy nagle drogę zastawił mu pierwszy strażnik tego miejsca zwany Z'dzisławem. Była to enigmatyczna istota krzywo patrząca na wszystkich którzy osiemnastu wiosen nie widzieli. Zwano ją "strażnikiemsklepowym". Strażnik ten jednak nie mógł zatrzymać tych którzy wchodzili, jeśli nie mieli śniadej skóry, arabskiej brody i bliskowschodnich rysów twarzy, oraz podejżanej czarnej torby, dziwnie wyglądających narośli pod koszulami, lub nie prowadzili samolotu/samochodu z tykającym bagażnikiem. Bezimienny bochater przemknął obok niego, drzwi za sprawą magii którą były nasycone otworzyły się same. Wtedy chłopaka owionęła ciepła atmosfera, dało się słyszeć dziwnie hipnotyzującą muzykę, przed nim stały rzędy stalowych środków transportu przypominających klatki na kółkach z małymi chorągiewkami. One też były zapewne zaklęte ponieważ każdy kto za niego złapał - nawet starsze panie z...moherowymi...hełmami...należącymi do tajemniczego zakonu bojowniczek, codziennie walczących o miejsce w autobusie i nawracających pogan na jedyne słuszne radio - poruszał się pięć razy szybciej, srebrzyste pojazdy mknęły po ciasnych uliczkach świątyni przypominających wielkie miasto, ranni którzy pechowo znaleźli się na trasie lotu tychże pojazdów leżeli na poboczu.
Wracając jednak do Bezimiennego, wyciągnął on mistyczny zwój, spojrzał na niego i ruszył odważnym krokiem w kierunku wejścia, przeczołgał się pod zaporami przeciwczołgowymi których nijak nie dało się poruszyć i znalazł się na terenie...labiryntu. Opiekunowie, zapewnie kapłani który konserwowali to miejsce starali się dogonić przybyszów poruszając się na skóterach i wózkach widłowych z dopalaczami tórbo. Młodzieniec spojrzał przed siebie - stała tu wielka góra zielonych kul. Wspiął się na nią żeby znaleźć cel swej podróży - herbatę saga. Wspinaczka była męcząca - po godzinie pojawił się szron, po następnej - lód i śnieg. Na szczęście chłopak znalazł zamarźnięty szkielet kurczowo trzymający kilof, wziął go i zaczął iść szybciej. Wrócił się jednak aby poszukać portfela nieszczęśnika, był jednak pusty...albo ktoś go uprzedził...albo biedak był żonaty. Bezimienny nareszcie dotarł na półkę skalną. Stąd zobaczył wielką ścianę z czerwonymi saszetkami z napisem "Saga" - tak, to było to czego szukał. Jednak to co działo się wokół zatrważało go. Oto oddział starszych zakonniczek z moherowymi hełmami wymierzał potężne ciosy parasolkami tym którzy stawali im na drodze do stoiska ze świeżym pieczywem, sprzedawca schował się za ladą i włożył lufę pistoletu do ust. Nacisnął spust aby uniknąć długiej i bolesnej śmierci z rąk zakonniczek. Niestety - spudłował. Widział jak przecznicę dalej kapłani tego przybytku próbowali wysadzić dwa regały aby spowolnić bojowniczki zakonu przed atakiem na stosiko warzywne. Nasz bochater zobaczył jednak coś pod sobą - był to mały, może pięcioletni chłopiec płaczący pod stoiskiem z zabawkami. Chciał do niego zejść, pomóc...jednak jedna z zielonych kul obluzowała się, Bezimienny spadł wraz z lawiną owoców i śniegu.
Multi Lazaretha :3

Avatar -
http://madkakerlaken.deviantart.com/
Dzięki ! :3

Gdzie siekiery?!
Wyruszam po Królestwo!
Będę szczery - zamierzam zostać bestią!
Może BOGIEM? Kto wie?
Tuż za rogiem królestwo czeka mnie.

Awatar użytkownika
Lorise
Posty: 302
Rejestracja: 29 gru 2010, 14:34

Re: Saga - o epickiej podróży do Krainyzktórejsięniewracalan

Postautor: Lorise » 01 lip 2012, 09:31

Heh, moim zdaniem świetne ;D Dość "niecodzienne", że tak powiem, ale bardzo lubię tego typu opowiadania, w których nadmierna ilość dramatyzmu, zmienia zwykłe, prozaiczne czynności w mrożącą krew w żyłach przygodę "superbohatera" :3
Żadne błędy nie rzuciły mi się szczególnie w oczy... Więc pod tym względem chyba jest ok ;)
Av by Laura-comics.
"Va'esse deireádh aep eigean..."

"When they face death they're all alike
No right or wrong, rich or poor,
No matter who they served before,
Good or bad - they're all the same,
Rest side by side now."

~Sabaton

Awatar użytkownika
Sirius
Posty: 738
Rejestracja: 15 paź 2011, 17:08

Re: Saga - o epickiej podróży do Krainyzktórejsięniewracalan

Postautor: Sirius » 03 lip 2012, 17:58

Dziękuję Lori ;3 aczkolwiek napisałem to ot tak z nudów i już praktycznie w połowie zabrakło mi impetu więc chyba porzucę ten pomysł, albo go przełożę, i zacznę pisać normalnie, komedii jednak bądź co bądź pisać nie umiem.
Multi Lazaretha :3

Avatar -
http://madkakerlaken.deviantart.com/
Dzięki ! :3

Gdzie siekiery?!
Wyruszam po Królestwo!
Będę szczery - zamierzam zostać bestią!
Może BOGIEM? Kto wie?
Tuż za rogiem królestwo czeka mnie.


Wróć do „Opowiadania”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości