Dni na Sawannie

Może ktoś rozwija się literacko? Pochwalcie się tu swoimi opowiadaniami! :D
Awatar użytkownika
Nitrol
Posty: 407
Rejestracja: 25 gru 2010, 16:13

Dni na Sawannie

Postautor: Nitrol » 15 sie 2011, 18:00

Drugie z moich opowiadań, historia dzieje się po wydarzeniach z KL2
No i oczywiście jak zwykle przyłapałem siebie na zbyt małej ilości opisów XD



Rozdział I: Królestwo

Kolejny słoneczny dzień na sawannie, Simba wraz z Kovu patrolowali terytoria Lwiej Ziemi. Była to bardzo rutynowa i raczej nudna czynność - od czasu pokonania Ziry w pobliżu nie było żadnych wrogich stad. Całkiem możliwe, że wynikało to sympatii przywódców innych stad do Simby. Istnieje też inna możliwa przyczyna: było wiele dużo, dużo mniej ryzykownych rzeczy od toczenia wojny z Lwią Ziemią, ot choćby - skoczenie z szczytu Lwiej Skały w nadziei że nagle nauczy się latać.
Po dłuższym czasie patrolowania w milczeniu Simba uznał, że mógłby spożytkować lepiej ten czas i nauczyć czegoś księcia i zarazem przyszłego króla.
-Kowu - Simba przerwał ciszę - czy wiesz jaka jest rola i obowiązki króla?
Kowu zawahał się i odpowiedział raczej pytającym niż stwierdzającym głosem
-Dbać o swoje stado i poddanych...
Simba zwolnił kroku -To też, ale osobiście nie lubię słowa ,,Poddani" to brzmi jakby te zwierzęta byłyby gorsze od nas. Mamy tę siłę, odziedziczoną po naszych przodkach, PRZEDE WSZYSTKIM -Simba podkreślił te dwa słowa - by utrzymać harmonię i ład na sawannie. Jeśli to się już uda reszta z obowiązków króla, w tym bezpośrednie dbanie o dobro zwierząt stanie się o wiele znacznie prostsza.
Kowu z doświadczenia wiedział że Simba lubi wygłaszać długie monologi, szedł więc w milczeniu wsłuchując się w słowa króla przytakując mu co jakiś czas.
-Wszystko się sprowadza do tego - kontynuował Simba - by żadne z ogniw Kręgu Życia nie zostało przerwane - powiedziawszy to wrócił do normalnego tempa chodu.
-Hmmm... przepraszam, chyba się powtarzam. Już ci przecież nie raz mówiłem o Kręgu Życia. - król czuł się trochę zakłopotany - nudny ze mnie rozmówca.
-Nie, skąd - odrzekł Kowu - za każdym razem uczę się czegoś nowego, a w przyszłości chciałbym być jak najlepszym królem. A poza tym - lekko się uśmiechnął to mówiąc - zawsze to jakiś sposób na zabicie czasu.
-Mhm... - Simba w odpowiedzi przytaknął głową. Rozejrzał się, znajdowali się na niewielkim wzniesieniu z doskonałym widokiem na Lwią Skałę, trawa była tu bardzo zielona, w najwyższym punkcie było kilka dużych kamieni. -Jesteśmy... - powiedział raczej do siebie po czym zatrzymał się.
-Czemu się zatrzymujemy? - zapytał się zaciekawiony Kowu.
-To miejsce jest dla mnie - Simba starał się właściwie dobierać słowa - jest dla mnie nostalgiczne, wiążę z nim ważne wspomnienie. Właśnie tu mój ojciec udzielił mi jednej z najważniejszych lekcji - tej o Kręgu życia. - zrobił krótką pauzę po czym mówił dalej - Nie wydaje mi się żeby wybrał to miejsce przypadkiem - powiedział lekko rozmarzonym głosem wpatrując się w Lwią Skałę - Może to tylko wyolbrzymianie wspomnień z dzieciństwa ale to miejsce wydaje mi się pełnym magii.

Po skończonym patrolu Kowu i Simba wracali w dosyć dobrych humorach do domu. Promienie słońca mocno biły w oczy i grzały futro - gdyby byli ludźmi zalewaliby się potem... ale nie byli więc jedynie dyszeli. Spacer przy krawędzi kanionu nie był najbezpieczniejszą, ale zdecydowanie najszybszą drogą powrotną. Dzięki obraniu tej trasy skrócili sobie spacer w tym okropnym skwarze o kilkanaście minut.
Zamyślony Kowu wciąż wpatrywał się w dno kanionu, wyobrażając sobie co Simba jako dziecko musiał tam przeżyć. Nie uszło to uwadze Simby więc po chwili spytał się Kowu troskliwym głosem:
-Myślisz o tym co się tu kiedyś wydarzyło?
Kowu otrząsnął się z zadumy
-Tak, ale nie chciałem rozpoczynać dyskusji o tym, to muszą być dla ciebie wspomnienia, do których nie chce się wracać...
-Nauczyłem się z nimi żyć już dawno temu, ...wręcz musiałem. Rany w moim duchu już dawno zagoił czas. Rozmowa o tym nie jest już dla mnie bolesna.
Kowu starał się dobrać właściwą odpowiedź, spojrzał się na horyzont - i w tej chwili obecna dyskusja straciła na znaczeniu, prosto na nich, w stronę krawędzi kanionu zbliżał się tabun zebr. Na razie był jeszcze dosyć daleko ale nic nie wskazywało na to żeby pędzące stado miało się zatrzymać zanim będzie zbyt późno.
-Zebry pędzą prosto na nas! Musimy coś zrobić albo wszystkie spadną za krawędź! - Krzyknął Kowu, na jego twarzy rysował się lekki grymas paniki.
-Trzeba zmienić kierunek ich biegu, może wystarczy ryk by się przestraszyły...
Kowu niczym na zawołanie zaryczał z całych sił, jednakże w żaden sposób nie wpłynęło to na pędzące stado.
-Nie Kowu, nie tak. Musimy to zrobić razem i z mniejszej odległości. Za mną! - Simba krzyknął zdecydowanym głosem i ruszył w kierunku stado.
Gdy byli już wystarczająco blisko Simba dał znak Kowu i obaj ryknęli ile sił w płucach na tabun. Niestety, wciąż bezskutecznie. Tym razem Kowu postanowił wykazać się inicjatywą
-To na nic, musimy użyć siły!
Simba uśmiechnął się - miał nadzieję że książę w końcu się wykaże swoimi umiejętnościami. Nie zawiódł się - po chwili biegli tuż obok zebr kłapiąc na nie zębami, uderzając w nie pazurami kierowali je w lewą stronę. Działali agresywnie, ale wyłącznie tak mogli powstrzymać je od samozagłady. Gdy stado pędziło już w dobrym kierunku - Kowu nagle rzucił się na jedną z nich, złapał za kark i jednym wprawnym ruchem zabił ją. Po chwili podbiegł do niego Simba.
-Może to było brutalne, zabijać zebrę zaraz po tym jak uratowaliśmy jej stado - powiedział Kowu dysząc ciężko, ale ze słyszalnym zadowoleniem w głosie -ale nie mogłem się powstrzymać, to była idealna okazja. Poza tym gdyby nie nasza interwencja całe stado leżałoby martwe na dnie wąwozu, więc to mała ofiara za ratunek.
Simba uśmiechnął się -Jak dla mnie spisałeś się świetnie. Nawiasem mówiąc tą ostatnią akcją zaskoczyłeś mnie. Pozytywnie... że też nie wpadłem na taki pomysł. - Simba pochylił się nad zebrą -Chodź Kowu, pomogę ci ją zaciągnąć.
-No jasne, lwice z pewnością nie spodziewają się że przyniesiemy do domu zdobycz z rutynowego patrolu - Kowu nie mógł ukryć swojej radości
-Mhm... oraz ciekawą opowieść.
Obaj chwycili ciało zebry i zaciągnęli ją do Lwiej Skały.

Simba leżał już w swym legowisku -To był udany dzień, wybiłem się z rutyny, a mój następca wydaje mi się coraz bardziej obiecującym królem - pomyślał Simba po czym ze zmęczenia zasnął w głęboki sen.
Avatar by Kamisia.

Awatar użytkownika
HRR
Posty: 126
Rejestracja: 30 sty 2011, 14:33
Lokalizacja: Smoleńsk

Re: Dni na Sawannie

Postautor: HRR » 16 sie 2011, 08:21

Jak ja lubię jak mi kot siądzie przed monitorem. |D

Hm... Szczerze mówiąc jest to jedyne lwie opowiadnie, które przeczytałam na tym forum. Omijam je szerokim łukiem, no ale jakby tu nie przeczytać opa Borysa. : D

Zacznę od strony technicznej... Typowych ortów nie wyłapałam, ale to może przez to, że na wakacjach jestem upośledzona pod tym względem. Chyba gdzie niegdzie brakowało dużych liter. Interpunkcja też troszku nawala... Ale stawiam na to, że pozapominałeś kropek na końcu zdań przy przepisywaniu. Przecinki też bym gdzieś tam powstawiała jeszcze. Zszokowało mnie wiele dużo. |D Chyba chodziło o bardzo dużo, czyż nie? Wyłapałam też kilka powtórzeń, ale widocznie nie należysz do grona osób, które o ręczniku napiszą biały obiekt z froty, byle tylko nie powtórzyć wyrazu. XD

Jeżeli chodzi o opowiadanie w sensie treści... Hm... Nie jest jakieś porywające czy szokujące... ale to pewnie dlatego, że jest pierwszym rozdziałem. XD Czekam na rozkręcenie się akcji. >: D
Twórco ery, radziecki narodzie!
Wieki dadzą ci rangę bajeczną:
Epos - jakąś wszechludzką Bylinę,
Z Rewolucją, krasawicą wieczną,
Z wiecznie żywym herosem Stalinem.


Obrazek Obrazek

Husari (wygląd)

Mam zgodę na sędziowanie walk od Iba.

Awatar użytkownika
Nitrol
Posty: 407
Rejestracja: 25 gru 2010, 16:13

Re: Dni na Sawannie

Postautor: Nitrol » 16 sie 2011, 09:38

Na SLZ napisałem że to tylko wstęp i na razie jeszcze mało akcji więc możesz liczyć na to, że będzie jej więcej :D
Avatar by Kamisia.

Awatar użytkownika
Kora
Były członek forum
Posty: 1832
Rejestracja: 29 gru 2010, 21:24
Lokalizacja: Kisiel-land

Re: Dni na Sawannie

Postautor: Kora » 17 sie 2011, 10:43

Miłe opo, błędy zostały Ci juź eytknięte więc czekam na ciąg dalszy. ;]
http://i55.tinypic.com/aorxgz.jpg Kora's rules! Again.... ;3
Avatar by Laura-comics ;3

Awatar użytkownika
Lorise
Posty: 302
Rejestracja: 29 gru 2010, 14:34

Re: Dni na Sawannie

Postautor: Lorise » 17 sie 2011, 12:48

Ja już komentowała na SLZ, więc może nie będę się powtarzać ;d Pilnuj tylko tych długich opisów i będzie ok.
Oczywiście czekam na kolejne rozdziały :D
Av by Laura-comics.
"Va'esse deireádh aep eigean..."

"When they face death they're all alike
No right or wrong, rich or poor,
No matter who they served before,
Good or bad - they're all the same,
Rest side by side now."

~Sabaton

Awatar użytkownika
Mvuto
Posty: 1972
Rejestracja: 21 kwie 2011, 10:34

Re: Dni na Sawannie

Postautor: Mvuto » 17 sie 2011, 15:51

Nieźle się zapowiada, a poza tym, jak wyżej.
Obrazek
Avek by KujonekZombiVitri Obrazek

Multikonto Ibilisa... i Ibilisa II
Obrazek


Wróć do „Opowiadania”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 13 gości