Strona 1 z 1

Historia białej lwicy.

: 03 gru 2011, 19:47
autor: Ajala
Był późny wieczór,już gwiazdy zaczynały świecić nad odległą oazą. Właśnie w niej młoda banitka Nzuri, po kilku godzinach cierpień urodziła małą lwiczkę. Którą lwica teraz zaciekle czyściła, obok niej stał lew o imieniu Imara. Był to hebanowy samiec, o szmaragdowych oczach. Które teraz były przepełnione radością.
-I jak siostro? Czy dalej masz marzenie o pięciu lwiątkach?-Powiedział z szelmowskim uśmiechem.
-Nie..raczej nie.-Uśmiechnęła się krzywo-Jak myślisz Im jak ją nazwać?
-Może Ajala? Tak nasza matka się nazywała...-Imara i Nzuri zasmucili się, od kiedy pamiętali wychowywał ich ojciec, a o matce słyszeli tylko z opowiadań.-Szkoda że to tak się skończyło...-Powiedział Imara.. Którego oczy teraz lekko lśniły od łez. Nzuri daleko jednak była już myślami, jaką zgotowała swojemu dziecku przyszłość? Co ona sobie myślała? Co ty zrobiłaś! Przecież mogłaś być królową! Pomyślała, lecz od razu odgoniła te myśli.
-Tak niech będzie Ajala.- Po chwili wykończona wysiłkiem usnęła. Imara jeszcze chwilę siedział jednak po chwili też usnął.




To tyle na dzisiaj za niedługo następna część.

Re: Historia białej lwicy.

: 04 gru 2011, 13:13
autor: Tinn
Sam pomysł jest bardzo dobry... Czekam na następne...
PS. Pisz nieco więcej

Re: Historia białej lwicy.

: 04 gru 2011, 13:15
autor: Ajala
Dzięki. Zaniedługo następna część . ;]

Re: Historia białej lwicy.

: 04 gru 2011, 14:06
autor: Feya
Hmmm... Sama pisze krótkie opowiadania, ale tylko dla tego że mi się nudzi. Twoje jest fajne, tylko brakuje mi wrażeń typu: "Lwica lizała lwiczkę i czuła ból i wycieńczenie". Ale ogl. spoko.

Re: Historia białej lwicy.

: 04 gru 2011, 19:42
autor: Mvuto
@Feya:
A brońcie przed takimi wyrażeniami, ich się czytać nie daje. Jak już to: "Lwica lizała lwiczkę czując ból i wycieńczenie", ale nadal to brzmi tak średnio...

Re: Historia białej lwicy.

: 04 gru 2011, 19:45
autor: Camille
"Lwica, pomimo bólu oraz wycieńczenia, lizała lwiczkę...." - nie jest to koniec zdania, ale jakby poleciała i je dokończyła, to byłoby ło-ho-ho :D

Re: Historia białej lwicy.

: 05 gru 2011, 17:29
autor: Ajala
Powoli wstawał nowy dzień nad oazą, gwiazdy już dawno znikły. Jednak księżyc nie chciał dać za wygraną, jeszcze długo poświecił. Lecz po pierwszym błysku słońca schował się szybko za widnokręgiem i zaczął panować na drugiej stronie Ziemi. Imara obudził się pierwszy, jeszcze chwilę poleżał i wstał. Nagle coś go zaniepokoiło, poczuł jakiś nieznany zapach. Wszedł szybko na najwyższe drzewo, zobaczył beżową lwicę , która niosła coś w pysku. Jednak najważniejsze było to że szła w kierunku oazy. Imara podbiegł szybko do Nzuri, i począł ją budzić.
-Nzuri, obudź się!
Nzuri zbudzona krzykiem brata stanęła na równe nogi.
-O co chodzi bracie?
-Jakaś lwica się do nas zbliża.....
Imara nie zdążył dokończyć zdania,a już Nzuri mówiła.
-Ty czekaj na lwicę, ja idę się schować razem z Ajalą.-Powiedziała i pobiegła w kierunku chaszczy.
Tymczasem Imara jakby nic się nie stało położył się. Po chwili beżowa lwica podeszła do Imary, teraz mógł jej się bliżej przyjrzeć. Lwica była bardzo wychudzona, można jej było policzyć żebra, sierść w jednych miejscach się kleiła. Oczy jej niegdyś pewnie piękne, były teraz szare i pełne smutku. Dodatkowo w kilku miejscach miała otwarte, ropiejące rany.
-Ma na imię Hekima...zaopiekuj się nim.-Słowa te wycharczała, po ich wypowiedzeniu padła. Imara próbował coś zrobić nie chciał by lwica umarła. Jednak było już za późno, beżowa lwica odeszła z tego świata. Nzuri zaraz po tym wyszła z zarośli z Ajalą w pysku. Położyła się i zaczęła wylizywać Ajalę, kiedy skończyła czyścić swoje lwiątko. Wzięła Hekime, wylizała lwiątko. Teraz można było zobaczyć jak wyglądało. Był beżowy jak jego matka, lecz jego oczy....nie dało się opisać..można w nich było zobaczyć radości życia jak i smutki. Te oczy były o wiele starsze od ich właściciela......

Re: Historia białej lwicy.

: 08 gru 2011, 19:45
autor: Mara
Nie no nie jest takie złe.Ale krótkie ;)

Re: Historia białej lwicy.

: 11 gru 2011, 10:38
autor: Ajala
Minęło już pięć dni od śmierci matki Hekimy. Następnego dnia po jej śmierci po chowali ją i tak trzy dni mieszkali jeszcze w oazie. Jednak niestety do oazy ściągało coraz więcej hien, Imara zaczynał mieć coraz więcej problemów z obroną jego siostry i lwiątek. Kiedy Imara już prawie zginął podczas obrony lwiątek Nzuri choć była już prawie wycieńczona opiekowaniem się dwójką lwiątek. Jakoś udało im przetrwać ten napad lecz wieczorem musieli podjąć ważną decyzję..
-Siostro....wiem że już przywiązałaś się do tego miejsca....ale musimy opuścić tą oazę.-Imara powiedział to nieśmiałym głosem, jednakże na słowo musimy dało się usłyszeć nacisk.
-Ach..-Westchnęła Nzuri- Wiedziałam że do tego dojdzie.....czy nie da już się nic zrobić?-Spytała z nutą nadziei.
-Nie już niestety nie...-Imara popatrzył na siostrę, z jej oczu leciały łzy-Nie płacz proszę...
Nzuri popatrzała się na brata, jego hebanowa grzywa lśniła w poświacie księżyca, jego oczy były teraz jak dwie gwiazdy, jednak było w nich widać stanowczość. Po chwili otarła łzy i zaczęła lizać
lwiatka, kiedy już skończyła nakarmiła je. Imara chwilę przypatrywał się siostrze była tak podobna do ich matki z opowiadań. Jej oczy były ciemno karmelowe, a jej sierść była śnieżnobiała, no
dobra niezupełnie miała czarne obwódki wokół oczu to jedynie różniło ją od matki. Jej córka była prawie taka sama, różniło je tylko to że Ajala miała zielone oczy. Po krótkim namyśle Imara dopiero zauważył że pierwszy raz dokładnie zobaczył jak wygląda, wcześniej nie zwracał na to uwagi...
-Idę na polowanie.-Po chwili zrucił się w krzaki i zniknął gdzieś za drzewami. Tymczasem Nzuri zaczęła usypiać swoje lwiątka, śpiewała im piosenkę którą kiedyś jej ojciec ją usypiał. Po chwili lwiątka usnęły, a po dłuższym śpiewaniu ona także usnęła.

*************
Imara wrócił dopiero o świcie, gdy już większość zwierząt obudziła się.
-Ej! Wstawaj siostro!-Budził Imara siostrę. Ona od razu się obudziła.
-Jak tam polowanie?
-Całkiem dobrze poszło zobacz co mam!-Po tych słowach wskazał łapą na antylopę.-I jak nadaje się na ostatnie śniadanie w tej oazie?-Uśmiechnął się do siostry a ona odwzajemniła uśmiech.
-Ty nie wiesz jaka jestem głodna!-Po tych słowach razem z Imarą zaczęła zjadać antylopę.

*************
Wędrowali już z cztery godziny, ale dalej nie widać było drugiej oazy, po drodze znaleźli małe źródełko, zatrzymali się przy nim by zaspokoić pragnienie i chociaż trochę odpocząć. Po dłuższym leżeniu, poczuli że wiatr wieje trochę silniej a ziemia lekko drży.
-Czujesz to siostro?
-Ale co?
-Te wstrząsy...-Imara nie zdążył dokończyć zdania, bo wielkie stado antylop cwałowało w ich stronę. Imara chwycił Hekime, a Nzuri Ajalę i pobiegli w kierunku skały, tymczasem stado antylop było już prawie przy nich. Jednak udało się im, wskoczyli na półkę skalną i czekali, kiedy stado przebiegło ze szli z półki.
-Było blisko. Musimy bardziej uważać Im.
-Tak masz rację, ale co mogło je tak wystraszyć?-Kiedy powiedział pytanie, od razu dostał odpowiedź. Zobaczył burzę piaskową która zbliżała się w ich kierunku.....

Re: Historia białej lwicy.

: 11 gru 2011, 13:15
autor: Tinn
No nawet fajne opko... fajnie że dużo napisałaś...
//Aha zarejestrowałaś się tu: http://krllewstada.mojeforum.net ?//

Re: Historia białej lwicy.

: 11 gru 2011, 13:17
autor: Ajala
Dzięki :D i tak pozostaje mi tylko potwierdzić konto....czy jakoś tak

Re: Historia białej lwicy.

: 11 gru 2011, 13:18
autor: Tinn
aha, to ci aktywuję, bo ja tam jestem jako Kopa :D
//Jako admin też tak olewasz zasady (choć trochę) poprawnej polszczyzny? Mvuto//

Re: Historia białej lwicy.

: 11 gru 2011, 13:19
autor: Ajala
Dzięki :]. To miło z twojej strony.