Dobrze znani wszystkim Skaza i Mufasa byli już w wieku, który wszystkich rodziców doprowadza do granic wytrzymałości, czyli: byli nastolatkami. Uważali się za dorosłych, a przecież dorosłym nie wypada się kłócić o takie rzeczy jak rozmawianie z Sarabi. Załatwili to ,,dojrzale" więc w poniedziałek rozmawia Mufasa, we wtorek Skaza i tak dalej.... Jednak młodszego z braci prześladował dziwny sen. Widział tam białą lwicę wyłaniającą się zza chmur. Zawsze dostrzegał najpierw jej niebieski znak na czole. Mówiła również wierszyk, z którego rozumiał nie wiele: Śmierć w twoim sercu hula, Simba ma miecz exkalibura. Niech wszyscy Nali biją pokłony, nie dla ciebie Lwiej Ziemi trony.. Kto to Nala? Kto to Simba? Jednak zawsze po trzecim powtórzeniu kwestii budził się, także starał o tym zapomnieć. Pewnego dnia, spotykając się z Zirą na Złej Ziemi usłyszał wołanie. Myślał, że to jego mama Uru woła go na obiad.
Zira: To chodźmy się teraz w chowanego....
Skaza: Ciii...
Zira: Ale co się....
Skaza: Ciii...
Zira: Ale chociaż powiedz...
Skaza: CICHO BĘDZIESZ?!
Zira: Ale...
Skaza zignorował ją najpierw, ale potem wzdychając przy okazji, odpowiedział ze złością.
Skaza: Wołają mnie!
Zira: Już?!
Skaza: Nie, za godzinę!
Zira: Musisz już iść?
Posłał jej jedno z morderczych spojrzeń, idąc w kierunku Lwiej Ziemi.
Skaza: No to cześć!
Zira: Do jutra!
Lew raźnym krokiem wszedł na pagórek, uświadamiając sobie, że Zira jest od niego młodsza, a dorosłym nie wolno krzyczeć na dzieci, chociaż Ahadi nie stosował się do tej zasady. Karcąc się w myślach, dotarł do miejsca, w którym powinna być jego matka, ponieważ Skaza teraz najwyraźniej słyszał głos. Zobaczył Mufasę zbiegającego z kolejnego wzgórza do niego. W momencie kiedy otwierał usta, żeby przywitać brata, rozległ się błysk, jakby piorun uderzył. W tym miejscu pojawiła się lwica ze snów Skazy śmiejąc się szyderczo. Zanim przerażony lewek zrobił krok do tyłu, zanim zebrał się do ucieczki, lwica zamachnęła swoją ogromną łapą i zraniła go w powiekę. Zniknęła tak szybko, jak się pojawiła, z taki samym oświetleniem.
_________________________________________________________________________________________________
To moja pierwsza notka tutaj, więc przydało się by napisać dedykację. Khym, khym! Dedykuję ten post i ten wątek (lub temat, jak kto woli) Lazarethowi Siriusowi i Shavire Hassirze Ombre za to, że namówili mnie, żebym tu pisała. Za wszystkie komentarze z góry dziękuję
.
