Strona 1 z 3
Wspomnienia z Krainy Cieni
: 19 maja 2011, 19:28
autor: Kora
Rozdział 1
Mimo że był środek dnia wokół padało ciemne światło, a szare niebo było zakryte przez ciężkie chmury. Ziemia jałowa i naga już dawno zapomniała co to zieleń i wydawało się, że nie ma na niej życia. Tak właśnie wyglądała Kraina Cieni, ponura, smutna ziemia. W dawnych czasach była wspaniałą, żyzną krainą, którą rządzili królowie szlachetni i, w których żyłach płynęła prawdziwa królewska krew. Krew lwa. Jednak pewnego dnia ostatni z Wielkich Królów został zabity przez swego brata, pragnącego władzy i samemu władającym hienami. Zła osoba zasiadła na tronie i doprowadziła Lwią Ziemię do upadku. Członkowie stada zostali dyskryminowani przez władcę i hieny, lądując na dole hierarchii. Od tego zdarzenia minął jakiś czas…
Dwa młode lwy szły przez Krainę Cieni rozmawiając ożywione. Byli członkami tego stada, ale król Skaza bojąc się przejęcia przez któregoś władzy, zakazał zbliżać się do Lwiej Skały, centrum królestwa. Nie mogli też żyć przy samej granicy, bo patrolowały ją hieny. Życie samca było ciężkie.. Mimo to oboje w dobrych humorach, parskając śmiechem szli przez umierającą ziemię. Pierwszy z nich miał furto o ciemnym odcieniu toffi i piękne niebieskie oczy. Z jego pyska płynęło takie… dobro. Wokół niego latał mały ptak, ćwierkając wychudzonym dziobem. Drugi lew miał maść koloru czarnej czekolady i brązowe, przenikliwe oczy. Grzywka opadała mu lekko na oko.
- Dawno tu nie pojawiała się żadna zdobycz – westchnął ciemny lew. – Ale Tojo…
- Tak? – Lew o imieniu Tojo z uśmiechem spojrzał na przyjaciela.
- Bardziej się martwię co u dziewczyn…
- Myślę, że dają sobie radę… Ileś tam procent zdobyczy dostają. To my chodzimy głodni.
- Racja.
Zamilkli na moment zamyśleni. Wtedy Tojo zauważył grupę lwic i szturchnął ciemnego lwa.
- Chumvi! – szepnął ożywiony – To one! I reszta lwic! – Chumvi uniósł głowę i w wychudzonej grupie dostrzegł ich trzy przyjaciółki – Nalę, Tamę i Kulę. Uśmiechnął się również, lecz szybko przestał. W gromadzie łowczyń ujrzał swoją matkę. Chuda i wyraźnie umęczona szła w środku lwic z opuszczonym łbem. Syn odziedziczył po niej urodę i ciemnobrązowe futro. Nawet teraz była piękna. Lew rzucił jej tęskne spojrzenie. Bardzo chciał ją wspomóc.
- Wyglądają jakby nas nie widziały – westchnął Tojo. – To wszystko przez ten beznadziejny regulamin, nie możemy nawet z nimi porozmawiać.
Lwy patrzyły w milczeniu jak grupa oddala się w stronę Lwiej Skały. Na pewno Sarabi, która rządziła pod czas polowań znowu dostanie karę od Skazy. Zaś jego żona Zira będzie się temu z uśmiechem przyglądać. Chumvi i Tojo stracili jakoś dobry nastrój, więc poszli szukać noclegu.
No i co o tym myślicie???? xDDD
Re: Wspomnienia z Krainy Cieni
: 19 maja 2011, 19:43
autor: Mvuto
Nie no... pomijając że pisząc o facetach napisałaś oboje zamiast obaj... nie widzę błędów... a reszta jest po prostu ekstra

Re: Wspomnienia z Krainy Cieni
: 19 maja 2011, 20:24
autor: Holy
Pozostaje czekać na hejtera Hale xD
Re: Wspomnienia z Krainy Cieni
: 20 maja 2011, 05:00
autor: Nalia
Wspaniałe mi się bardzo i to bardzo podoba!
Re: Wspomnienia z Krainy Cieni
: 20 maja 2011, 10:49
autor: Zauditu
mi też się podoba, zapowiada się fajnie :-)
Re: Wspomnienia z Krainy Cieni
: 20 maja 2011, 12:11
autor: Kora
Rozdział 2
Na krańcu Lwiej Skały siedziała samotna lwica z przymkniętymi oczami. Starała się w ogóle nie myśleć, wolno oddychając. W ten sposób Sarabi odreagowywała wściekłość, jaka ją ogarniała podczas wykładu u Skazy. Znów brak zwierzyny doprowadził króla do furii. Sarabi słyszała jakby w oddali krzyki lwa, zapewne znów obwiniał jakąś lwicę o nic. Spojrzała na wysuszoną ziemię i poczuła smutek. Kiedyś była królową, wraz z Mufasą królowała dobrze i sprawiedliwie. Ale potem Mufasa zginął w tragicznym wypadku stratowany przez antylopy. Mieli synka o imieniu Simba. Los jednak chciał żeby ten przepadł. Jedyny dziedzic zniknął, jakby się rozpłynął. Wtedy tron przejął Skaza, młodszy brat Mufasy. I od tamtego czasu Lwia Ziemia chyliła się ku upadkowi. Sarabi poczuła jak gorące krople wypełniają jej oczy, wtem usłyszała pochlipywanie. Obejrzała się i serce je zamarło. Z groty Skazy i Ziry wychodziła Sarafina. Płacząc. Szła powoli utykając, chcąc zejść ze skały. Na jej jasnym policzku widniała płytka, acz krwista rana. Sarabi czując szok i gniew podbiegła natychmiast do przyjaciółki.
- Saraf! – krzyknęła – Nic ci nie jest? Mój Boże…
- Zira powiedziała mu, że spowalniałam grupę – wyjąkała szlochając – A gdy spróbowałam zaprzeczyć , to on… - rozpłakała się na dobre, chowając łeb w ramionach przyjaciółki. – Dlaczego on mnie tak nienawidzi!?
- Już dobrze… - wymruczała uspokajająco Sarabi. – Już…
Tak być nie mogło.. Lecz co mogła zrobić? Duma królowej sprawiała, że płonęła od środka. Bunt byłby jednak głupotą.
- Idź z tą raną do Rafikiego, niech ją oczyści – odezwała się. – Opowiedz mu co się stało. Może on coś poradzi…
- Mamo! – Lwice spojrzały i ujrzały Nalę. Młoda lwica podbiegła do Sarafiny i spojrzała z przerażeniem na ranę. – Nie wybaczę mu! Koniec!
- Stój. Nic nie zdziałasz.
- Mam czekać tak długo, aż ta żmija nas wykończy!?
- Wiem, że jesteś wściekła… Ale bardziej się przydasz, gdy odprowadzisz matkę. – Po słowach Sarabi, Nala chciała się sprzeciwić, ale zrezygnowała. Poszła z łkającą Sarafiną w stronę sawanny. Sarabi patrzyła za nimi długo milcząc. W końcu westchnęła i skierowała smutne oczy ku niebu.
- Ach, Mufaso… - szepnęła – Dlaczego nas zostawiłeś?
Re: Wspomnienia z Krainy Cieni
: 20 maja 2011, 12:16
autor: Humphrey
Zapowiada się ciekawie, widać Kora że ma pomysły;3
Czekam na dalszą część.
2 część
Dobra, na reszcie przedstawiony jest jakiś obraz Sarabi i Sarafiny ale coś czuje że ta druga będzie gwiazdą Twego opo;3
Re: Wspomnienia z Krainy Cieni
: 20 maja 2011, 12:34
autor: Mvuto
Opko robi duże wrażenie... jedno pytanie... czemu dopiero teraz to piszesz?
Re: Wspomnienia z Krainy Cieni
: 20 maja 2011, 12:38
autor: Nalia
Opko muszę powiedzieć,że jestem pod wrażeniem.
Re: Wspomnienia z Krainy Cieni
: 20 maja 2011, 12:40
autor: Kora
Mvuto - wcześniej mi się nie chciało

Rozdział 3
Sarafina siedziała na, czy może raczej w baobabie Rafikiego. Skryci za gęstym listowiem nie widzieli szarej równiny. Lwica patrzyła nieobecnym, lekko melancholijnym wzrokiem na swoje łapy, a mandryl w skupieniu mielił zioła na maść. W dalszym milczeniu nabrał papkę na liść, po czym przyłożył do poplamionego krwią policzka Sarafiny. Lwica syknęła czując pieczenie, a potem westchnęła.
- Król staje się nieobliczalny – szepnął Rafiki. Sarafina nie odpowiedziała, jedynie z jej zielonkawego oka spłynęła łza. – Przeszłość… trudno zapomnieć – kontynuował Rafiki – Tak jak i niektóre silne uczucia. – Mówiąc to spojrzał na lwicę. Ta zmarszczyła brwi i przymykając oczy stłumiła łzy.
- Tak. – Jej wzrok przeszedł na obrazki królów, które Rafiki tak zawsze rysował. – Tak jak my nigdy nie zapomnimy o Simbie.
Rafiki posmutniał, lecz po chwili na jego twarzy pojawiła się nadzieja.
- W tym pokoleniu kryje się płomień. I to właśnie on uratuje nas od upadnięcia na samo dno. Wiesz chyba, o czym mówię, prawda? – Kąciki warg Sarafiny uniosły się lekko ku górze.
Tymczasem Nala szła i rzeczywiście płonęła ogniem. Ogniem wściekłości. Nie rozumiała jak mieli jeszcze wytrzymać pod rządami tego tyrana. Ich ziemia była bliska dna.. Stanęła dopiero gdy trawy sawanny zaczęły się przerzedzać. Na ciemnym tle majaczyła Lwia Skała. Nie chciała tam wracać, ale prędzej czy później zagonią ją tam hieny. Wzruszyła ramionami i poszła okrążając królewską siedzibę. Głód wyczerpał jej siły na gniew. Jęknęła cicho.
- Nala! – Lwica obróciła się i zobaczyła Kulę i Tamę.
- Hej – odpowiedziała.
- Słyszałyśmy co się stało… - mruknęła Tama.
- Ale chcemy ci pokazać coś, co na pewno cię rozweseli – dodała wesoło Kula. – Nala westchnęła, ale poszła za nimi. Biegły truchtem, najpierw, jak myślała Nala, w stronę Cmentarzyska Słoni, ale ku jej zaskoczeniu zakręciły w stronę Dolinowego Labiryntu. Wbiegły pomiędzy skały i Nala spojrzała na nie pytająco.
- Zaraz zobaczysz – szepnęła przejęta brązowa. Lwice skręciły i oczom Nali ukazał się lew o ciemnokremowym futrze z brązowo-czarną grzywą i zawadiackim uśmiechu.
- Malka! – krzyknęła radośnie Nala i podbiegła do lwa i przytuliła go przyjaźnie.
- Jak się masz, mała? – zaśmiała się lew klepiąc ją po głowie.
- Jak tu się dostałeś? Od początku rządów Skazy nie mogłeś odwiedzać naszego stada…
- Nie pilnują za bardzo tych labiryntów – wyjaśniła z uśmiechem Tama. – Malce udało się tu przedrzeć, pomogłam mu.
- No tak, przecież jesteście… - Nala parsknęła zawstydzona. Tama również się zarumieniła.
- Owszem, wiesz przecież…
Lwy rozmawiały ze sobą długo opowiadając o przeszłości i opisując sytuacje w stadzie.
Malka posmutniał dowiedziawszy się o niedawnych zdarzeniach.
W końcu nastał czas powrotu. Gdy Nala wyszła zza skał obejrzała się za siebie. Malka właśnie całował Tamę na pożegnanie. Nala uśmiechnęła się lekko i poszła za, idącą jako pierwsza, Kulą.
Re: Wspomnienia z Krainy Cieni
: 23 maja 2011, 16:11
autor: Mvuto
No i fajnie, czekam na więcej

Re: Wspomnienia z Krainy Cieni
: 23 maja 2011, 17:44
autor: Pyxo
Cudne opko

Pisz dalej, koniecznie!
Re: Wspomnienia z Krainy Cieni
: 27 maja 2011, 15:58
autor: Aria
Ale zarąbiste! Chcę więcej!
Re: Wspomnienia z Krainy Cieni
: 28 maja 2011, 17:44
autor: Kora
Rozdział 4
Chumvi nucił sobie piosenkę. Leżał na grzbiecie wpatrując się tępo w ciemne sklepienie jaskini. Starał się tym stłumić ssanie w żołądku. W pewnym momencie dostał takich drgawek w brzuchu, że jęknął wywalając się na lewy bok.
- Zwierzyny tu mało, co? – odezwał się znajomy głos, na który lew odwrócił się natychmiast.
- Malka! – krzyknął, niedowierzając własnym oczom. – Skąd… - Karmelowy lew zaśmiał się, patrząc łobuzersko na przyjaciela.
- Dzięki Tamie. Miałem odejść, ale nie ma to jak drobny obchód po krainie wspomnień dzieciństwa. Niczego i tak nie poznaję.
- Tak…
- Wyglądasz na głodnego – zauważył Malka – w takim razie masz. – Wygłodniałym oczom Chumviego ukazał się spory udziec zebry. Lew nawet nie pomyślał, a już znalazł się przy padlinie. Karmelowy patrzył spokojnie jak Chumvi łapczywie pożera dawno zapomniane przez jego usta mięso. Gdy w końcu po udźcu zostały same kości Chumvi popatrzył z wdzięcznością na Malkę.
- Nie czułem się tak dawno – przyznał.
- Domyślam się… - Malka westchnął. – Nie można pozwolić by nasza ziemia upadła. Daliście się tak łatwo podporządkować?
Chumvi warknął zirytowany.
- Skaza jest królem, co możemy zrobić? Kraina umiera, ale nic na to nie poradzimy. Do tego jego hieny nie pozwalają nam opuścić Lwiej Ziemi – uśmiechnął się ponuro – Nasz dom zamienił się w więzienie. – Malka zaczął rozważać, to co powiedział przyjaciel.
- Zawsze jest jakieś ujście, dowodem jest na to bodajże, że ja tu jestem. Nie można tracić nadziei. – Lew zeskoczył zręcznie z półki i skierował się ku wyjściu.
- Już idziesz? Tojo na pewno chciałby cię zobaczyć.
- Nie mogę dłużej zostać, bo mnie złapią. Pozdrowienia od dziewczyn. – Malka mrugnął porozumiewawczo i wybiegł na zewnątrz. Chumvi pokręcił głową. Nie był pewny, czy to co widział było prawdziwe.
Tymczasem Tojo ubił małą ryjówkę. Niebieskooki szedł w stronę legowiska jego i Chumviego, kiedy zobaczył kremową lwicę.
- Nala! – krzyknął radośnie, podbiegając do niej.
- Tojo… - Lwica zdziwiona uśmiechnęła się teraz. – Miło znowu cię widzieć…
- Stęskniłem się za tobą… – I szybko dodał – za wami wszystkimi.
- Wybacz nie mogę zostać, wzywają nas na skałę – szepnęła smutno lwica. Zwróciła się w stronę Lwiej Skały. Tojo patrzył za nią tęsknie aż nie zniknęła na horyzoncie.
Niedługo akcja powinna się rozwinąć xDD
Re: Wspomnienia z Krainy Cieni
: 28 maja 2011, 18:34
autor: Nalia
Wspaniałe opko oby tak dalej!
Re: Wspomnienia z Krainy Cieni
: 28 maja 2011, 18:47
autor: Shavire
Cóż, zasadniczo podoba mi się styl pisania, jak i koncepcja ;d
Czekam na piąty rozdział (;
Re: Wspomnienia z Krainy Cieni
: 29 maja 2011, 08:09
autor: Mvuto
Mnie też się podoba, czekam na więcej xD
Re: Wspomnienia z Krainy Cieni
: 02 cze 2011, 16:55
autor: Kora
Rozdział 5
Tymczasem na Skale Skaza szedł od jednego końca jaskini do drugiego. Jego małżonka siedząc wyprostowana patrzyła przed siebie, nie dając poznać po sobie, że się boi. Gdy huknął grzmot król zatrzymał się i skierował wściekłe spojrzenie zielonych oczu na Zirę.
- Przemyślałaś to co powiedziałem? – wysyczał. Zira nie odezwała się. U boku ukochanego miała pełną władzę nad stadem i ziemią. Lecz jedynego, czego się obawiała to gniew męża zwrócony ku niej. Pokiwała w milczeniu głową.
- Tak nie może być – warknął Skaza – Potrzebuję potomka na swoje miejsce, a Nuka nie nadaje się na króla, sama wiesz!
Królowa znów potaknęła i przycisnęła do siebie śpiącego syna.
- Zawsze możesz wybrać kogoś ze stada – wymamrotała, głosem pozbawionym normalnej pewności. Skaza rozsierdził się jeszcze bardziej.
- To musi być ktoś z moją krwią, a nie jakiś pierwszy, lepszy szczur! Nuka zaś nie ma nawet najmniejszych predyspozycji, by zostać królem! To widać! – zagrzmiał, więc Zira postanowiła złagodzić sytuację. Podeszła do męża z uśmiechem i otarła się o niego.
- Kochanie, niedługo z pewnością będę miała kolejnego syna – zamruczała – Nie musisz się tak denerwować, teraz to my mamy władzę i panowanie. Nasze dziecko będzie następcą naszej siły i królowania. – Skaza tylko odsunął się od niej i fuknął. Zira korzystając z tego wymknęła się z wnętrza na deszcz. Przebiegła, nie zważając na przemoknięte lwice, czekające na rozkazy, oraz patrol hien. Biegła przez osłonę deszczu kaszląc i prychając. Zatrzymała się dopiero na wyschniętym wodopojem. Usiadła, nadawając swej sylwetce ponury wygląd. Skaza ostatnio bardzo pragnąłby mieć syna, który objąłby kiedyś po nim władzę. Pech chciał, że mieli tylko jednego potomka, do tego o nie wielkim ilorazie inteligencji. Mąż bardzo ją o to oskarżał. Zapatrzyła się w kałużę, gdzie jej ciemną postać roświetlały rdzawe oczy.
***
Skaza siedział na szczycie Lwiej Skały. Starając się wyglądać władczo, omiatał deszczowy krajobraz swym spojrzeniem. Ta ziemia należała do niego. Władza należała do niego. To on był jej jedynym i prawowitym królem. Tak, dorównywał mu. Był lepszy… Więc skąd to niespełnienie w duszy?
- Ciebie już nie ma! – krzyknął w niebo – Zniszczyłem cię! Więc dlaczego wciąż nawiedzasz moje wspomnienia!? Dlaczego!!? – wydarł się w kierunku szarego, rozległego nieba. – Teraz to ja jestem królem, ty już nie istniejesz! – wołał histerycznie Skaza. Odpowiedzią był grzmot. Król zwiesił łeb. – I nigdy już nie powrócisz.. Nie pozwolę ci na to bracie – wyszeptał.
***
Chumvi patrzył na osłonę deszczu. Deszcz nie zaszkodzi, może, kto wie, napełni nieco wodopój. Tojo drzemał spokojnie w głębi ich schronienia. Brązowy lew stał tak chwilę i wybiegł na deszcz. Pragnął napić się w końcu świeżej wody.
***
Zira dostrzegła rozmazaną sylwetkę. Zmarszczyła brwi, ni to hiena, ni to lwica. Dopiero, gdy postać dobiegła przekonała się, że to lew. Ciemnobrązowy, z grzywką na oku, patrzył zaskoczony, lekko zlękniony. Już miała odwrócić się pogardliwie, gdy do jej niecnej głowy wpadł szalony pomysł. Lwica wygięła wargi w uśmiechu.
Re: Wspomnienia z Krainy Cieni
: 02 cze 2011, 17:58
autor: Mvuto
Uuuuuu.... nieładnie Zira, nieładnie

Choć z drugiej strony, potomek na pewno będzie miał wyższe IQ

Re: Wspomnienia z Krainy Cieni
: 03 cze 2011, 18:58
autor: Ombre
Cudzołożnica ! ; O
Ale jest przebiegła i inteligentna, więc przebaczam jej zdradę

Opowiadanie super ^^
Re: Wspomnienia z Krainy Cieni
: 08 cze 2011, 18:02
autor: Kora
Rozdział 5
Deszcz lał jak z cebra. Tojo siedział w jaskini i wpatrywał się niespokojnie w strugi deszczu. Chumvi nie wracał od jakiegoś czasu. Tojo bał się, że przyjaciel padł ofiarą hien, lub stało mu się coś innego. On sam spał, gdy tamten wyszedł. Nagle go dostrzegł. Szedł cały zmoknięty, grzywka oklapła mu no oko, kaszlał raz co raz, pokonując wodnistą drogę.
- Chumvi! – zawołał Tojo i wybiegł natychmiast.
- Nic mi nie jest, tylko się zmoczyłem – parsknął w odpowiedzi ciemnogrzywy. Razem weszli do jaskini i prychając otrzepali się z wody. Potem zapadła dziwna cisza. Obaj myli się, przy czym Chumvi zerkał na Tojo.
- Widziałem królową – powiedział nagle. Tojo zbladł.
- Królową? Na pewno nic się nie wydarzyło?
- Nie – Chumvi wzruszył ramionami. – Nic takiego nie zrobiła. Idziemy spać? – Ziewnął przeciągle i ułożył się w kącie. Przez dłuższą chwilę Tojo patrzył na niego z troską. W końcu również się położył i zerknął na swego ptasiego przyjaciela. On też nie był spokojny. Coś się stało, na pewno.
Lwice zostały oddelegowane. Zmęczone i zniechęcone udały się do swoich rodzin. Sarafina, która miała opatrzony policzek zeszła do groty, mieszczącej się na dole Lwiej Skały. Przekroczyła jej próg i powiedziała:
- Wróciłam.
- Mama! – zawołało kremowe lwiątko o turkusowych oczach i maleńkiej pofalowanej grzywce.
- Mheetu… - Lwica przytuliła do siebie malca. – wybacz, że tak długo czekałeś.
- Mamusiu, masz coś do jedzenia? – spytał z nadzieją lewek. Uśmiech Sarafiny zamarł na pysku.
- Nie…
Mheetu westchnął.
- Jestem głodny…
- Wiem kochanie. Nie martw się, niedługo zjesz pyszną antylopę.
- Naprawdę? – Mheetu spojrzał na nią z niedowierzaniem.
- tak – odparła matka – Bo nie długo czasy zmienią się na lepsze, synku. Dzięki… płomieniowi. – Przypomniała sobie słowa Rafikiego.
- Płomieniowi… - powtórzył lewek, rozważając słowa matki, po czym się uśmiechnął się szeroko. – Jak tak, to ja jeszcze wytrzymam! – zawołał. Sarafina poczuła ukłucie w sercu.
- Bardzo cię kocham, Mheetu.
- Ja ciebie też, mamo…
Mheetu przytulił się do Sarafiny i wspólnie zasnęli.
Zira zajrzała do jaskini. Jej małżonek leżał w ciemnym kącie, nie daleko Nuki. Nie zważając na mokre wilgotne futro lwica przytuliła się do Skazy.
- Skarbie, wróciłam – zamruczała. – Czy coś się stało, że jesteś taki naburmuszony.
- Nic się nie stało. Jesteś cała przemoczona, Zira – mruknął w odpowiedzi.
- Cóż to nie jest ważne. Mam do ciebie sprawę kochanie… - Skaza spojrzał na nią pytająco. – Czy mógłbyś poszerzyć samcom ze stada granicę do Wodopoju?
- Co? To podważy mój autorytet! Trzeba ich trzymać w ryzach! – warknął uniesiony król.
- Ależ najdroższy – Zira nie dając zbić się z pantałyku uśmiechnęła się słodko. – Stado może się w końcu zbuntować, a niewielkie powiększenie granicy dla tamtych wywrze dobre wrażenie. Wystarczy tylko ich pilnować.
- Nie, nie mogą być tak blisko! – sprzeciwił się Skaza. Mimo to owa myśl nawiedziła jego głowę. Jakby nie patrzeć Zira miała rację. A jak się pokaże jako król! – Masz jednak rację moja droga. Wybacz, że dałem się ponieść emocjom. Obyś mi zawsze tak służyła radą. – Cmoknął ją w czoło i odwrócił się. Zira patrzyła na jego plecy z miną bez wyrazu. Po chwili kąciki jej ust uniosły się ku górze, ujawniając na jej obliczu tajemniczy uśmiech.
- Oczywiście kochanie – szepnęła. – Dla ciebie wszystko.
Re: Wspomnienia z Krainy Cieni
: 08 cze 2011, 18:26
autor: Sachara
Nieźle i znowu wychodzi na to że nie umiem pisać. Opko spok. Pisz dalej
Re: Wspomnienia z Krainy Cieni
: 08 cze 2011, 18:39
autor: Humphrey
Zira chyba ma diaboliczny plan
Re: Wspomnienia z Krainy Cieni
: 08 cze 2011, 19:30
autor: Mvuto
Zira ma diaboliczny plan na zdradę i tyle... cóż... ja się zastanawiam, jakim cudem potem go tak kochała jak umarł

Re: Wspomnienia z Krainy Cieni
: 09 cze 2011, 13:09
autor: Kora
Zobaczycie, to nie będzie takie proste :>
Re: Wspomnienia z Krainy Cieni
: 10 cze 2011, 09:42
autor: Shavire
Nie powiem, ciekawie piszesz.
Akcja zapowiada się interesująco.
Re: Wspomnienia z Krainy Cieni
: 18 cze 2011, 20:53
autor: Kora
Rozdział 6
Deszcz sprawił, że ziemia stała się miękka i błotnista. Istne bagno. Kula otrząsnęła się z resztek snu i wypadła na przepełnione rześkością powietrze. Humor nie miała najlepszy, choć starała się być optymistyczna. Za niedługo kolejna wyprawa w poszukiwaniu zwierzyny. A do tego… tęskniła za Chumvim. Na myśl o nim spuściła łeb. Bardzo go lubiła. Inaczej niż resztę ich przyjaciół. W sumie nie wiedziała co on o niej myśli, ale od czasów dzieciństwa wszędzie byli razem…
- Kula! – Z rozmyślań wyrwało ją wołanie Tamy. Ciemnokremowa lwica z grzywką biegła ku niej. Jej bordowe oczy iskrzyły się z podniecenia.
- Nie uwierzysz! – krzyknęła. – Nie wiem co królowi odbiło, ale.. – Dała jej znak by poszła za nią. Zaskoczona Kula ruszyła za przyjaciółką.
- O co chodzi? Czemu idziemy nad wodopój?
- Zobaczysz! Nala już tam jest..
Gdy doszły, Kula nie mogła uwierzyć własnym oczom. Po drugiej stronie wodopoju stały dwa znajome lwy, uśmiechające się szeroko. Zapatrzyła się szczególnie w tego jednego. Ciemnobrązowego, z grzywką i oczami koloru mlecznej czekolady.
- Chumvi! – krzyknęła i nie zastanawiając się zaczęła biec przez wodopój, rozchlapując dookoła wodę. Koleżanki przyglądały się jej czule. Dobrze wiedziały o zadurzeniu Kuli w Chumvim. Biedna, nie umiała nawet tego ukryć. Tymczasem Chumvi zaczął się śmiać widząc entuzjazm jasnobrązowej lwicy.
- Kula – uściskał ją. – Wieki cię nie widziałem.
- Yhm.. – wymamrotała tamując łzy. – To prawda.
Zaraz potem szczęśliwa podbiegła do Tojo i również go uściskała. Szybko przy nich znalazły się Nala i Tama, które jak jeden mąż rzuciły się ze śmiechem na Chumviego.
Po tych przywitaniach usiedli razem nad brzegiem.
- Co się stało, że nasz zacny król dał wam się zbliżać tak blisko Lwiej Skały? – spytała Tama. Tojo pokręcił głową w geście niewiedzy, a Chumvi stał się jakby nieobecny.
- któż to wie, może cud – uśmiechnął się Tojo, a jego ptasi przyjaciel potakująco zaćwierkał.
- Co nie znaczy, że król to nie śliska glizda – zauważyła ponuro Nala.
- Nie denerwuj się, Nalu – zaśmiał się pogodnie, jak zwykle, Tojo. – Grunt, że znowu jesteśmy wszyscy razem. Na pysku Kuli pojawił się delikatny uśmiech.
- Patrzcie, to naprawdę oni! – Lwy odwróciły się i spostrzegły resztę lwic. Na przedzie biegły matki Chumviego i Tojo. Zaraz za nimi Sarafina, Sarabi i reszta. Od dawna nie było tyle radości w Krainie Cieni. Matka Chumviego szeptała synowi coś do ucha ze łzami w oczach. Tojo objął swoją mamę, która rozkleiła się zupełnie. Aż nagle…
- Tojo, Chumvi! – Z tłumku lwic wybiegł spory już lewek o kremowej sierści i brązowej zakręconej grzywce.
- Mheetu – Tojo uśmiechnął się, a potem roześmiał.
- Mały, dawno cię nie widziałem! – Chumvi poczochrał mu grzywkę. – Grzywa ci nieco urosła.
- To prawda. – Mheetu dumnie wypiął pierś. Wszyscy się roześmieli.
Po pewnym czasie, choć niechętnie większość lwic musiała wracać. Trzy przyjaciółki zostały jeszcze z lwami.
- Przyjdziecie jeszcze? – spytała Nala.
- Tak, ale na razie pójdziemy – odrzekł Tojo zerkając na hieny, które omiatały ich podejrzliwym wzrokiem.
Obaj pożegnali się z lwicami i odeszli, oddalając się od Lwiej Skały.
Była już noc. Tojo spał spokojnie, wzdychając przez sen. Raz może machnął łapą, wymamrotał coś. Chumvi obserwował jak przyjaciel zachowuje się przez sen. Uśmiechnął się lekko. Spojrzał w przeszłość pełną radości i przyjaźni. Co by zrobił bez przyjaciół? Wyszedł na zewnątrz, a potem odbiegł w mrok sawanny.
Re: Wspomnienia z Krainy Cieni
: 19 cze 2011, 06:56
autor: Pyxo
To opo mnie zachwyca!

Pisz szybko!
Re: Wspomnienia z Krainy Cieni
: 19 cze 2011, 08:10
autor: Mvuto
Czy mi się wydaje, czy szykuje się Chumvi x Zira?

Re: Wspomnienia z Krainy Cieni
: 19 cze 2011, 17:44
autor: Pyxo
Też tak podejrzewam...

A nawet więcej: Chumvi x Zira = Kovu
